Aktualności

Co zjeść na obiad we Wrocławiu? Restauracja Okrasa opowiada o lokalnej kuchni

Gdzie zjeść obiad we Wrocławiu?

Co warto zjeść na obiad we Wrocławiu? Jaką restaurację odwiedzić, aby poznać lokalną kuchnię? Te pytania zadają sobie zarówno turyści, jak i mieszkańcy Miasta Stu Mostów. Wybór miejsca odpowiedniego na obiad spośród lokali serwujących różne typy kuchni może tu bowiem przyprawić o zawrót głowy. Aby uniknąć kulinarnych rozczarowań i skosztować tego, co naprawdę charakterystyczne dla kuchni Dolnego Śląska, warto dowiedzieć się o niej nieco więcej. Jak kulinarne gusta wrocławian kształtowały się na przestrzeni wieków i jakie okoliczności zewnętrze miały na nie wpływ? Czego o lokalnej kuchni możemy się dowiedzieć z jednej z wrocławskich legend? Czym charakteryzowała się tak zwana kuchnia starowrocławska i gdzie możemy odnaleźć jej ślady? Na te i wiele innych pytań odpowiadamy w niniejszym artykule!

Spis treści
Przedwojenne tradycje kulinarne Wrocławia
Wrocławskie kulinaria po II wojnie światowej
Tradycje kulinarne we wrocławskich legendach
Tradycyjny obiad w restauracji Okrasa
Czy tradycyjny wrocławski obiad może być zdrowy?

Co zjeść na obiad we Wrocławiu? Odpowiadają mieszkańcy przedwojennego Breslau! Restauracja Okrasa przedstawia kilka słów o historii lokalnej kuchni

Gdybyśmy zapytali mieszkańców przedwojennego Wrocławia o to, co warto zjeść na obiad, aby poznać lokalną kuchnię, otrzymalibyśmy naprawdę różnorodne odpowiedzi. A wszystko ze względu na to, że nieistniejące już Breslau było przede wszystkim fascynującym tyglem kulturowym, w którym spotykały się smaki i aromaty kuchni z różnych stron świata. Miasto zamieszkiwali przed wojną Czesi, Niemcy, Polacy, Żydzi i Francuzi, a także przedstawiciele wielu pomniejszych grup etnicznych (Łemkowie, Ormianie, Romowie), z których każda wzrastała w innej tradycji i wynosiła z rodzinnego domu odmienne gusta kulinarne. Co ważne, wszystkie te grupy nauczyły się ze sobą współistnieć na tyle, że ich zwyczaje i tradycje zaczęły się ze sobą splatać. Przedwojenna kuchnia, określana czasem kuchnią starowrocławską, może być zatem uważana za niezwykły eksperyment kulinarny, który wbrew temu, co mogłoby się wydawać, nie został zdominowany przez przaśną kuchnię niemiecką, lecz zaowocował również daniami nieco bardziej delikatnymi i wyszukanymi. Mieszkańcy Breslau chętnie delektowali się między innymi rybami i dziczyzną. Różnorodność kulturowa nie była jednak jedynym czynnikiem kształtującym wrocławskie tradycje kulinarne. Nie bez znaczenia pozostawały aspekty ekonomiczne. Nikogo zapewne nie zdziwi fakt, że bardziej wyszukane potrawy serwowane były przede wszystkim na stołach zamożniejszych mieszkańców, którzy – jak to zwykle bywa – pozostawali w mniejszości. Na stołach mieszczan częściej gościły nieco prostsze dania mięsne i mączne. Niektóre z nich udało się odtworzyć na podstawie przepisów, które przetrwały do naszych czasów, lub osobistych zapisków dawnych mieszkańców miasta.

Wśród nieco już zapomnianych dań królujących na stołach przedwojennych mieszkańców Breslau można wymienić między innymi różnego typu gulasze, pasztety, rolady i sznycle oraz sosy. W dawnych przepisach kulinarnych często pojawiały się także potrawy takie jak śląskie niebo w gębie, czyli mięso wieprzowe duszone w owocach, gęś wypiekana tradycyjnie na dzień św. Marcina, klopsy królewskie czy Breslauer Häckerle tłumaczone jako siekanka wrocławska, czyli sałatka, której głównym składnikiem był siekany boczek (najpierw wędzony, a później gotowany). Takich przykładów można by wskazać naprawdę wiele, jednak od czasu ich popularności kuchnia wrocławska nieco się zmieniła, na co duży wpływ miały wydarzenia będące skutkiem drugiej wojny światowej. O jakich zmianach mowa?

Co zjeść na obiad we Wrocławiu? Dowiesz się w restauracji Okrasa

Co zjeść na obiad w powojennym Wrocławiu? Restauracja Okrasa opowiada o przemianach kulinarnych w stolicy Dolnego Śląska po II wojnie światowej

Nieco inną odpowiedź na pytanie, co zjeść na obiad we Wrocławiu, otrzymamy, kiedy rzucimy okiem na miejscowe stoły po II wojnie światowej. Z jednej strony zostały one bowiem wzbogacone o wpływy kuchni kresowej, a z drugiej zubożały ze względu na odpływ ludności pochodzenia niemieckiego, ale też ze względu na przemiany polityczne i ekonomiczne. Kuchnia w ustroju komunistycznym była po prostu znacznie skromniejsza. Uzyskanie wielu nawet podstawowych składników było utrudnione. To powodowało, że codzienne posiłki stawały się monotonne. Chyba każdy słyszał historię o kanapkach z kotletem schabowym, które pan X zabierał do pracy i których zazdrościli mu koledzy. Sęk w tym, że głównym składnikiem kanapek nie był kotlet, lecz placki ziemniaczane. Ten humorystyczny, nieco przerysowany przykład w pewnym stopniu oddaje sytuację, w jakiej znalazło się wówczas wiele osób. Nie można oczywiście stwierdzić, że tak było wszędzie. Nadal funkcjonowały restauracje – mniej lub bardziej ekskluzywne, z usług których korzystali przede wszystkim zamożniejsi mieszkańcy miasta.

Wraz z upływem lat i zachodzącymi zmianami nieco barwniejsze stawały się również kulinarne fantazje wrocławian, co przybrało na intensywności po transformacji ustrojowej w 1989 roku. Właśnie wtedy zachłysnęliśmy się kulturą zachodu, zachwycając się kuchnią włoską, śródziemnomorską i tak zwanymi fast foodami. Historia w pewien sposób zatoczyła koło i do miasta znowu zaczęły napływać smaki i aromaty innych kultur. W jaki sposób wpłynęło to na tradycyjną, lokalną kuchnię Miasta Stu Mostów? I jakich dań o wieloletniej tradycji nadal możemy skosztować we Wrocławiu?

Co zjeść na obiad we Wrocławiu, aby poczuć smak jednej z miejskich legend? Restauracja Okrasa podpowiada!

Jaki związek może mieć pytanie o to, co zjeść na obiad we Wrocławiu z miejskimi legendami? Otóż w mieście z tak bogatą tradycją i historią kulinaria i legendy splatają się w niezwykłej opowieści, która zaprowadzi nas na Ostrów Tumski. Właśnie tam, przy ul. Kanonia znajdziemy pewną niepozorną bramę, która łączy niewielki kościół św. Idziego ze stojącym obok ceglanym budynkiem kapituły. Na szczycie owej bramy znajduje się śląska kluska. Skąd się tam wzięła? Otóż wiele lat temu w jednej z podwrocławskich wsi mieszkał pewien człowiek. Miał wspaniałą żonę, która doskonale gotowała, a najsmaczniejszym z przyrządzanych przez nią dań były tradycyjne kluski śląskie, które mąż mógł jeść bez umiaru. Jednak pewnego dnia ich wspólne życie zostało przerwane śmiercią poczciwej żony. Mąż pogrążył się w głębokim żalu. Sąsiedzi próbowali go wspierać, dodając otuchy i częstując ciepłymi posiłkami. Niestety nic nie mogło zastąpić wyśmienitych klusek żony. Któregoś dnia mąż wybrał się na targ do Wrocławia. W drodze powrotnej, zmęczony podróżą i własną rozpaczą, usiadł przy kościele św. Idziego, aby odpocząć. I tam niepostrzeżenie dopadł go sen. Przyśniła mu się zmarła żona, która chcąc go pocieszyć, obiecała, że zostawi mu garnek pełen swoich wyśmienitych klusek. Każdego dnia garnek miał się w cudowny sposób napełniać świeżymi porcjami tego rarytasu. Był tylko jeden warunek. Mąż zawsze musiał pozostawić na dnie naczynia chociaż jedną kluskę. Zbudziwszy się z drzemki, zobaczył obok siebie wyśniony garnek z kluskami i od razu zabrał się do jedzenia. Jego łakomstwo wzięło jednak górę na przestrogą żony i chłop nie powstrzymał się przed zjedzeniem ostatniej kluski. W momencie, kiedy próbował po nią sięgnąć, wyśliznęła mu się z dłoni i uciekła na szczyt bramy, gdzie możemy ją oglądać po dziś dzień. A magiczny garnek już nigdy nie napełnił się ponownie. Na szczęście dla wszystkich wrocławian oraz turystów odwiedzających miasto we Wrocławiu jest jeszcze takie miejsce, gdzie nadal można skosztować wyśmienitych klusek śląskich przyrządzanych zgodnie z tradycyjną recepturą. Mowa oczywiście o restauracji Okrasa znajdującej się nieopodal wrocławskiego Rynku, przy cichej i spokojnej ul. Igielnej. To właśnie tam warto skierować swoje kroki, jeśli poznawszy legendę o kluskowej bramie, poczuliśmy nieodparty apetyt właśnie na kluski śląskie. W czym jeszcze możemy się rozsmakować w Okrasie?

Co zjeść na obiad we Wrocławiu - kwestię tę warto rozważyć na Ostrowie Tumskim przy Kluskowej Bramie!

Co zjeść na obiad we Wrocławiu? Wstąp do restauracji Okrasa i poznaj regionalną kuchnię polską!

Zastanawiacie się nad tym, co warto zjeść na obiad we Wrocławiu? Odpowiedź znajdziecie w restauracji Okrasa, której kucharze specjalizują się w tradycyjnej kuchni polskiej. Poza wspomnianymi już kluskami śląskimi w menu Okrasy można znaleźć wiele innych lokalnych skarbów kulinarnych, wśród których nie sposób nie dostrzec nawiązań do przedwojennej kuchni popularnej w stolicy Dolnego Śląska. W restauracji zachwycają nie tylko smak i aromat potraw przyrządzanych ze starannie selekcjonowanych składników pochodzących głównie od polskich producentów, ale też serdeczna i swobodna atmosfera, dzięki której możemy tu zjeść miły rodzinny obiad. Okrasa doskonale sprawdza się nie tylko podczas spotkań w gronie bliskich i przyjaciół, ale też jako miejsce, w którym toczą się poważne rozmowy biznesowe. Dlaczego tak wiele osób czuje się tu po prostu dobrze? Jest to zasługa nie tylko miłej obsługi, która dokłada wszelkich starań ku temu, aby goście restauracji wracali do swoich codziennych spraw z uśmiechem na twarzy. Nie bez znaczenia pozostaje także lokalizacja przy zacisznej i urokliwej uliczce oddalonej zaledwie kilka minut spacerem od Rynku. Jednak podstawę stanowią serwowane w Okrasie dania. Co je wyróżnia spośród obiadów uświetniających stoły w wielu polskich domach? Przede wszystkim to, że kucharze restauracji Okrasa, bazując na tradycyjnych recepturach, wzbogacają je o inspiracje europejskie. Dzięki temu wszystkie dania nabierają nieco innego wymiaru i stają się bliższe idei różnorodności kulturowej, która była tak bliska mieszkańcom przedwojennego Breslau poprzez obecność w kuchni starowrocławskiej. Jakie ślady kulinarnej historii miasta odnajdziemy w menu Okrasy?

Co warto zjeść na obiad we Wrocławiu?

Czy tradycyjny wrocławski obiad może być zdrowy? Poznaj menu restauracji Okrasa i sprawdź, co naprawdę warto zjeść

Dania obiadowe królujące w tradycyjnej kuchni Wrocławia i okolic zazwyczaj nie są utożsamiane ze zdrowymi posiłkami. Właśnie dlatego wiele osób, zastanawiając się nad tym, co zjeść na obiad w Mieście Stu Mostów, staje przed dylematem – zdrowie czy kulinarna przyjemność? Ale czy na pewno tak musi być? Otóż czasem wystarczy wybrać odpowiednie miejsce na obiad, aby szybko dojść do wniosku, że jedno nie wyklucza drugiego. W menu restauracji Okrasa znajdziemy wiele dań bazujących na tradycyjnych recepturach kuchni Dolnego Śląska, pozostających jednak daleko od niezdrowych nawyków żywieniowych, przed którymi przestrzegają dietetycy. Podstawę zdrowych posiłków w Okrasie stanowią składniki pochodzące w większości od polskich producentów. Dzięki temu mamy pewność, że wybieramy dania przyrządzane ze świeżych warzyw i owoców. Nie musimy się obawiać sztucznych ulepszaczy, które mają zabezpieczać produkt przed zepsuciem podczas długiego transportu. We współczesnym świecie naturalne produkty są naprawdę bezcenne i to właśnie one w dużej mierze decydują o tym, że posiłek nie tylko ma bogaty smak przywodzący na myśl domowe obiady, ale i pozostaje po prostu zdrowy. Niezwykle ważne jest także to, że odwiedzając restaurację serwującą dania kuchni polskiej, wcale nie jesteśmy skazani na przysłowiowy już kotlet z ziemniakami. Kucharze restauracji Okrasa tradycyjne dania doprawiają szczyptą inspiracji z kuchni europejskich, dzięki czemu nabierają one nieco bardziej lekkiego i wykwintnego charakteru. Czego warto skosztować, jeśli mamy ochotę właśnie na taki obiad? Poznajcie propozycję Okrasy!

Przystawka

Zanim przejdziemy do dań głównych warto połechtać kubki smakowe delikatną przystawką. A jeśli chcemy, aby było jednocześnie zdrowo i przyjemnie możemy sięgnąć po kozi ser na burakach ćwikłowych pieczonych z żurawiną. Kozie sery są bardzo często zalecane przez dietetyków nie tylko ze względu na swoje wartości odżywcze, ale również dlatego, że stanowiące podstawę do ich wytworzenia mleko kozie jest w dużym stopniu wolne od zanieczyszczeń. Kozy lepiej niż inne zwierzęta potrafią się bronić przed negatywnymi wpływami środowiska i chorobami.

Zupa

W przypadku pierwszego dania również nie musimy wybierać pomiędzy tradycją a modnym obecnie zdrowym stylem życia. Idealną propozycją łączącą oba te wymiary może być tradycyjny polski żur. Niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że ta popularna obecnie w całej Polsce potrawa, stanowiąca w wielu domach tradycyjne wielkanocne danie, pochodzi właśnie z okolic Wrocławia. Nazwa „żur” wywodzi się od niemieckiego słowa sauer, oznaczającego coś kwaśnego, ukiszonego, zakwaszonego. Etymologia, jak w wielu przypadkach, także tutaj nie pozostaje bez znaczenia. Bez względu na niewielkie różnice w przepisach na żur jego podstawę stanowi zakwas żytni. I to właśnie mąka razowa, z której powstaje zakwas, zawiera sporo wartościowego białka i składników mineralnych, takich jak potas, wapń, cynk, magnez, oraz witamin E, B1, B2 i PP. Smacznie, tradycyjnie i zdrowo!

Drugie danie

Mając na uwadze to, że jednym z popularniejszych składników kuchni starowrocławskiej były ryby, na drugie danie w restauracji Okrasa możemy skosztować pieczonego pstrąga kłodzkiego faszerowanego szpinakiem, kaszą pęczak i suszonymi pomidorami, podanego na grillowanej papryce. Co ważne, również w tym przypadku możemy być pewni tego, że jemy zdrowy i pełnowartościowy obiad. Bardzo ważnym aspektem pozostaje tu fakt, że pstrąg kłodzki – jak wskazuje nazwa – pochodzi z terenu Dolnego Śląska, dlatego możemy być pewni, że ryba jest po prostu świeża. A o samych wartościach odżywczych ryb jako takich można by naprawdę dużo mówić. Delikatne, chude, bladoróżowe mięso pstrąga dostarcza najwięcej spośród ryb słodkowodnych cennych kwasów omega-3, które odgrywają ważną rolę w profilaktyce chorób serca i układu krążenia. Ponadto znajdziemy w nim wiele wartościowego białka, sporo fosforu, selenu, wapnia, magnezu, żelaza, potasu oraz witamin z grupy B. Samo zdrowie!

Deser

Po zjedzeniu tak zdrowego obiadu podczas deseru możemy na chwilę zapomnieć o wskazaniach dietetycznych i skusić się na odrobinę niebiańskiej słodyczy w postaci jabłecznika podanego na ciepło serwowanego z gałką lodów waniliowych i bitą śmietaną lub domowego sernika z konfiturą owocową i bitą śmietaną. Smacznego!